MEUS i Wielkanocne Bębnienie w Wielopolu Skrzyńskim
Nie każdy mógł nosić bęben i bić w bęben.
Mogli to czynić jedynie najznakomitsi i najbardziej zasłużeni mieszkańcy dawnego miasteczka Wielopole Skrzyńskie.
Od wieków bęben przechowywany był na chórze kościelnym bądź na „starej plebani” (dzisiejszej Kantorówce).
Kiedy jeszcze nie było elektryczności w kościele w roku 1953 Bolesław Pazdan był kalikantem na chórze, osobą, która wprawiała w ruch miechy w organach piszczałkowych. Później tą funkcję przejęły narzędzia elektryczne. Obserwował więc z bliska bębnienie wielkanocne w kościele będąc w samym środku wydarzeń. Pamięta bęben przetrzymywany na chórze.
Nosili go ministranci a bębniły jedynie ważne osobistości Wielopola Skrzyńskiego. Dzieciom bębnić nie było wolno. Na przestrzeni lat bębnili głównie dorośli mężczyźni.
„Marzyłem o tym żeby dorosnąć i móc chodzić z bębnem w sobotę. To było wielkie wyróżnienie kiedy stawało się już dojrzałym chłopakiem i można było w nocy o 12stej zaśpiewać – Nie zna śmierci Pan żywota – przy figurce św. Jana i potem wybrani młodzieńcy chodzili po domach” – wspomina Marcin Daniec.
Dziś każdy może bębnić – kobiety, mężczyźni, bębnią dzieci, których ten zwyczaj szczególnie interesuje, przyciągając w wielkanocną niedzielę całe rodziny. Obecnie bębnem opiekują się strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Wielopolu Skrzyńskim a sam instrument od 1992 r. z przerwami przechowywany jest w remizie.
***
Ochotniczą Straż Pożarną założono 21 czerwca 1897 r.
Dzięki zaangażowaniu ówczesnego proboszcza ks. Józefa Radoniewicza (wujka Tadeusza Kantora) zorganizowano Orkiestrę Dętą, zakupiono nowy sprzęt i umundurowanie. W dwudziestoleciu międzywojennym strażacy wyposażeni w mundury galowe, hełmy i halabardy pełnili wartę honorową przy Grobie Chrystusa w Wielkim Tygodniu. Poczet sztandarowy, dwóch dowódców z szablami, czterech halabardników, a reszta druhów ustawiała się zawsze w kolumnie – dwójkami od prezbiterium aż po chór.
Przez cały czas od momentu utworzenia jednostki strażacy otaczają troską też „bęben turecki” i są do niego bardzo przywiązani. Jest ich dumą, bębnienie natomiast obowiązkiem i przywilejem.
W 2010 r. z bębnem w Meus wychodziła młodzież ze Związku Strzeleckiego „Strzelec”. Zdarzało się, że czasem sami mieszkańcy w liczbie pięciu osób. Najczęściej jednak bębnili strażacy, a kultywowanie tej tradycji przekazywano z pokolenia na pokolenie.
***
Według tradycji, zabytkowy bęben został podarowany mieszczanom wielopolskim przez króla Jana III Sobieskiego po jego powrocie spod Wiednia. Ma on średnicę 90 cm i wysokość 65 cm; wykonany jest z koziej skóry. O północy w Wielką Sobotę wyruszano z bębnem na wznoszące się nad miastem wzgórze św. Jana, pod figurę św. Jana Nepomucena. Tam bębniono i śpiewano pieśni wielkanocne. Gra na bębnie towarzyszyła również powrotowi do miasta. Pochód zatrzymywał się przed domami znaczniejszych mieszczan, bębniąc i śpiewając pieśni. Gospodarze składali śpiewającym datki lub gościli ich w domu. Godzinę przed rezurekcją przychodzono pod kościół i tam kontynuowano grę na bębnie i śpiew. Gdy w Niedzielę Wielkanocną rano księża wyruszali do Bożego Grobu, dźwięk bębna symbolizował trzęsienie ziemi towarzyszące zmartwychwstaniu Chrystusa.
W Niedzielę Wielkanocną odbywał się tzw. Meus. Po obiedzie wychodzono na wzgórze św. Jana i – bębniąc – zwoływano wiernych z Wielopola i sąsiednich wiosek. Na wzgórze przychodziło wiele osób. Podobnie jak o północy, grano na bębnie i śpiewano pieśni wielkanocne. Następnie uczestnicy szli na położony niedaleko cmentarz choleryczny z 1849 r., śpiewając pieśń do św. Rozalii, „patronki od morowego powietrza”. Modlono się za zmarłych leżących na tym cmentarzu. Gdy zbliżały się nieszpory, schodzono do kościoła, wciąż grając na bębnie.
W pierwszej połowie XX w. grą na bębnie zajmowali się strażacy. Zwyczaj ten przetrwał do dnia dzisiejszego.
Na fotografiach MEUS 2026 Piotr Gawron Fotografia







